Kiedyś ktoś powiedział, że problemem dzisiejszego świata nie jest bomba atomowa, a ludzkie serce. Sedno. Sam środek tego wszystkiego co zaczyna się przyspieszonym biciem serca, przechodząc w fazę uwielbienia, kiedy to nie można bez siebie wytrzymac jednego dnia. Kiedy człowiek budzi się rano i nawet zachmurzone niebo uśmiecha się przez brudne szyby i mówi, że życie jest piękne. Aż nadchodzi pewien dzień, niespodziewana chwila. W jednej chwili, kiedy serce potrzebuje jak wody miękkich słów, kiedy dłonie by nie uschnąc potrzebują czułego dotyku wszystko zawala się jak domek z kart. Bo oczy w których do niedawna widziałaś siebie, widziałaś jak patrzą na Ciebie z uwielbieniem są zimne, puste i obce. Bo dłonie, które do niedawna pieściły Twoje ciało nie mają w sobie tej dawnej delikatności. Siedzący obok Ciebie człowiek jest obcą istotą w ciele kogoś, komu chciałaś dac cały świat.
Nie ma nic bardziej niesprawiedliwego, niż nieodwzajemniona tęsknota. To chyba gorsze, niż nieodwzajemniona miłośc. Zadziwiające, jak te dwa uczucia są ze sobą nierozerwalnie związane. Stoją po obu stronach tej barykady. Kiedy to na myśl o drugiej osobie w żołądku czuje się ucisk, przeszywany następnie strumieniem ciepła po całym ciele, odliczanie chwil do widoku ukochanego człowieka. Kiedy to odbierając telefon słyszy się w głosie tęsknotę właśnie, która przy spotkaniu zamienia się w falę uczuc. Tęsknota jest czymś przepięknym wtedy, gdy i ktoś ją czuje. Jednak nadchodzi taki czas, kiedy miłośc umarła zabiera ze sobą tęsknotę tej drugiej osoby i tęsknota zostaje już po jednej stronie. Kiedy daje tylko bezlitosny ucisk w sercu, ciężki oddech i cieknące po policzkach łzy, które już nie koją bólu. Daje tylko strach, poczucie pustki i osamotnienia. Katuje wspomnieniami, bezlitośnie przewijającymi się przez głowę. Ukazuje najwspanialsze momenty, chwile, które teraz są jak garśc połkniętych szpilek. Nie ma gorszego uczucia dla człowieka, który naprawdę pokochał. Dla człowieka, który widząc po raz pierwszy tą drugą osobę, dostając od niej miłośc i światło na dalsze dni nagle zostaje z nią sam. Nikt tej tęsknoty od niego nie weźmie, nikt jej nie ukoi. Bo może to zrobic tylko ten jeden człowiek. Który już nie widzi tego wszystkiego, co widział kiedyś...
Obudziliście się kiedyś pewnego dnia i poczuliście, że macie wszystko? Największe wasze marzenia się spełniły i wszystkie inne drobne sprawy się układają? Ja poczułam. I z każdą chwilą docierała do mnie świadomośc, że to się kiedyś będzie musiało skończyc i że jak się rozpadnie, to wszystko od razu. Nigdy nie umiałam być szczęśliwa. Zawsze nawet gdy było dobrze jak gromu z jasnego nieba wyczekiwałam momentu, kiedy będzie źle. Jakby mnie to miało przygotowac na ten moment. Nie przygotowało, a zostawiło dojmujące poczucie żalu, że nie umiałam wykorzystac tej chwili, którą dał los. Której ja już chyba nie będę miała siły kiedykolwiek od niego wziąć.